|
Kontakt: gg: 5304555e-mail: aga-koty-klopoty@blog.plwyprzedaż ciuszków Zo: Allegro
Antyatlas W stronę Marakeszu Kompletne (i mniej) pustki Biżuty i takie tam inne kocim okiem patrzę Nagłówki poprzednie Pavic Wilk Bukowski 2 Gaiman Murakami Bukowski Kuchenne O chlebie Kuchnia TV Kociaste heino Kot wspaniały (nie tylko kociasty) pięknykotniebieskooki Obrazki komentujące pranie Endo i Belle Strony nieblogowe Open'er 2009 Beksiński, Tomasz Beksiński Zembaty (Maciej) to w zasadzie jest blog... ale Baba Zula (istanbul çocuklarý) Kasia Bauer (strona mojej koleżanki, mój prezent dla niej) Murakami (druga połowa cienia) Osiecka Leonard Cohen encepence no właśnie krawiec (kravietz) (jak to było: dj i performer) dj krush (chłód) Patty Diphusa De Phazz (moje nurkowanie w ciepłej wodzie) Stina Nordenstam (kobieco) Einsturzende Neubauten (hałas pieszczący uszy) Ch. Bukowski - po polsku Panie i panowie a kocica papierosa tirana Nina (notatki na mankietach) mijka nec-mergitur siła miłości płk Kiszczak Przemek woda (lekko.gazowana) probably (czyli xyś) jak ciotka w Kielcach sistermoon zimno pierwsza żona (a w dodatku z Zośką) carramba czysta halucynacja Hermenegilda Kociubińska zakochałam się w nazwie, a i sporo nas łączy Jaki tam nielot... czasami odlot ;-) Ukryta radziecki-termos (po prostu)
|
.
-------------
1252 prrrroszę głaszcz mnie po stópce, tak o 6.45 rano. a ja mam o razu atak budyniu, co mnie zalewa. stópka jest różowa i rozgrzana snem. wystaje spod kołdry. stópka powoli staje się stopą, długą, wąską stopą. dziś panna poszła na bal karnawałowy w przedszkolu. popełniłam piracką koszulkę, wystrzępiłam słusznie czrne legginsy, do tego piracki kapelusz, klapka na oko i frędzlasta kamizela. szabli (cholera wie, czego w zasadzie) pirackiej jej nie pozwoliłam wziąć. córka konsekwentnie nie chce być różową księzniczką, baletnicą itp. ona chce być piratem. no może jeszcze elfem-piratem, ale tak eklektyczny miks mnie przeraża. siedziałam w aucie przed przedszkolem. i patrzyłam,jak dojeżdżają auta ozdobione falbaniastymi różowościami. i w duchu się cieszyłam, że nie musiałam niczego takiego kupować, wypożyczać. chce być piratem, piratką - jak sama mówi, ależ oczywiście. chce być elfem, też dobrze. cudne jest to, że ona sama sobie wymyśliła przebranie. żałuję trochę, że nie będzie nas na tym balu, bo chciałam zobaczyc piratkę w akcji. wczoraj dostaliśmy opisową ocenę postępów Zosi. aż się pochwalę. tylko my trochę nie nadążamy z wymyślaniem zajęć Zosi. jak to wszystko pogodzić. hmm.
------------------
update Zosia balowa komórką babci Basi uwieczniona: ![]()
2010-02-05 09:20:58 skomentuj (3) .
-----------
1251 w zeszłym roku, na równo tydzień przed wylotem do Maroka, Bajka aka radziecki-termos doniosła, że Igo ma szkarlatynę. w parę godzin później Zosia zaprezentowała szereg książkowych objawów owej choroby. w tę sobotę (tj. tę nadchodzącą) miała u nas gościć ciocia Bajka & progenitura. miała. bo oto Zosia wczoraj, po powrocie z przedszkola zaprezentowała gluty w nosie i uraczyła nas gruźliczym kaszlem. zadzwoniłam do Baj, przeprosiłam. ale to dopiero początek. Zosia poszła spać, potwornie kaszlała, wręcz dusiła się. znając jej mozliwości przygotowaliśmy miskę. chwilę później pojawił się pan paw, jeden, drugi. dziecko się porzygało i poszło spać. bez kaszlu, z glutem. doniosłam o tym Baj, a ona mi pisze, że Igo ma stan podgorączkowy i gluta. bachorki coś knują, bo taka synchronizacja jest raczej dziwna. spotkamy się po feriach, musimy bandę do ferii trzymać w stanie wzgędnego zdrowia, gdyż jedziemy. jestem z lekka rożalona. bo planowałam Baj nauczyć lutować srebro, napoić grzanym winem, zrobić tiramisu na śniadanie, Michał chciał ją nakarmić poranną sobotnią jajecznicą na szynce. bachorki chciałam przegonić przez gigantyczną salę zabaw, podać wyrafinowany obiad z frytkami i keczupem. a tu muka. zonk. itp. ale co się odwlecze, to nie uciecze. conie? 2010-02-04 08:37:22 skomentuj (1) .
-------------
1250 miałam poprać publicznie brudy rodzinne, ale nie wiem. pokiszę sobie wszystko, a potem może wyrzygam całą żółć. kawał dziś usłyszałam. więc ku pamięci: Jasio po drodze do szkoły mija burdel. pewnego dnia widzi na dachu pieprzące się koty. taki sam widok ma drugiego dnia i trzeciego. czwartego dnia idzie i widzi koty leżące przed domem. bierze kociny na ręce, puka do drzwi burdelu. otwiera mu burdelmama, a Jasiu do niej Pani Kurwo - reklama pani spadła. i ja też spadłam. 2010-02-02 23:31:24 skomentuj (0) . droga sis przepis na ciasto serowe znajdziesz na kociej-kuchni, a dokładnie tu, a dokładnie pod przepisem na zupę. nadzienie - mięso z rosołu, przesmażone na cebulce, dość ostro przyprawione. --------- 1249 urobek, wylutek albo wyklepek. nie wiem, kiedy i jak domyję ręce. ale to detal. od pewnego czasu próbuję zabawy z drutem dość grubym, bo 2 mm. i okazuje sie, że praca właśnie z takim, dość trudnym do obróbki bez wygrzania drutem sprawia mi radość. 1. podwójna asceza ![]() 2010-01-31 19:42:41 skomentuj (3) .
----------
1248 wczoraj,po przyjściu z pracy i zrobieniu zakupów: - zrobiłam obiad, tj. odgrzałam to, co ugotowałam w weekend - razem z Zosią upiekłyśmy keks cytrynowy na dzisiejszą uroczystość w przedszkolu - upiekłam paszteciki serowe z mięsem - posegregowałam pranie - nastawiłam kolejne - przeprasowałam parę rzeczy w międzyczasie bawiłam się z Zosią, odpowiadałam na setki pytań, planowałam, projektowałam. ta wyliczanka została sprowokowana newsem usłyszanym dzisiaj w radio. oto "Fundacja Mama" najpierw ustaliła Listę Czynności Domowych, następnie wyceniła je. i teraz postuluje, żeby w przypadku kobiet pracujących jedynie w domu (czyli niepracujących zawodowo) państwo (czyli my pracujący) opłacało im emerytury. może ktoś powie, że kobieta kobiecie wilkiem, ale ja jestem na NIE. nie piszę o przypadku, gdy ktoś, najczęściej mama, zostaje z niepełnosprawnym dzieckiem, albo spędza domowo 3 lata przysługującego jej urlopu wychowawczego. panie z "Fundacji Mama" wyceniły pracę kobiety domowej na 1800 PLN, i tu nie usłyszałam, czy netto, czy brutto. a także niezbyt zrozumiałam, czy od tej wysokości miała być naliczana składka, czy też kobieta miałaby otyrzymywać taką "pensję". i tu pojawia się moje pytanie, dlaczego tylko "kobieta domowa", czy w przypadku pań pracujących zawodowo obiad sam się gotuje, pranie samo się robi (no samo, bo pralka pierze, ale trzeba przygotować itp.), gary też same się nie umyją, podłoga nie odkurzy, dziecko same się nie wymyje (szczególnie, gdy jest małe) itp. oczywiście kobieta pracująca ma dochód, z którego część może przeznaczyć na: wynajęcie pani do gotowania, sprzątanie itp. dodatkowo moze też wynająć opiekę do dziecka, albo zapisać dziecko do placówki wychowaczo-edukacyjnej i tak się odciążyć trochę. tylko ona za to płaci. zostanie w domu to świadoma decyzja kobiety, ze wszystkimi tego typu konsekwencjami. w przypadku, gdy rodzina decyduje się na taką opcję IMHO mąż powinien odprowadzać składkę emerytalną dla pani, być może emerytura takiej kobiety powinna być dofinansowywana przez państwo, ale nie płacona w całości. pracuję na dwóch etatach. bo i w pracy, i w domu. można to pogodzić. Zosia jest doskonale rozwijającą się dziewczynką. a ja mam czas na swoje, dość pracochłonne hobby. tu ktoś może powiedzieć, że mam czas, bo Zosia jest jedynaczką. jest, z paru względów , między innymi z powodu mojego zdrowia. mam szczerą chęć podpowiedzieć "Fundacji Mama", że kobiety pracujące zawodowo powinny też czerpać profity z ich pomysłu, ponieważ one, podobnie jak ja, pracują na paru etatach, czyli należy im się jakieś dofinansowanie przyszłych emerytur oraz dopłacanie do składki emerytalnej z racji obowiązków domowych, czyż nie? 2010-01-27 08:18:21 skomentuj (13) .
----------
1247 procedura poranna jest prosta. obudzić dziecko i ubrać. bielizna, legginsy, skarpety, bluzka, bluza, ocieplane spodnie, sweter, kurtka, szalik, czapka, rękawice. w międzyczasie szeroko pojęta samoobsługa. a potem głęboki oddech i wychodzimy w mróz. odzwyczaiłam się od tego minus dwadzieścia parę. do szału doprowadza mnie zamarzający w nosie katar. jutro uroczystość babciowa w przedszkolu Zosi. Zosia będzie witać dziadków wierszem, a ja piekę ciasto na. kto by pomyślał. w dawnych, jakże przyjemnych czasach nie potrafilam piec ciasta. nie planowałam tego, że kiedyś ciasto na imprezę przedszkolną popełnię. a teraz to dla mnie takie naturalne. zrobimy, Zosia i ja, keks cytrynowy z polewą czekoladową, zapewne Zosia posypie toto kiczowatą posypką. nie lubię zimy. bardzo nie lubię. bardziej niż bardzo. 2010-01-26 08:21:46 skomentuj (1) .
----------
1246 podczas badań obcej kultury powinno sie wycicszyć emocje. używać tylko rozumu. czyli "szkiełko i oko". zagłębiam się w świat frondy. dość metodycznie, bo czytam blog po blogu. zarówno notki, jak i komentarze. ale emocji nie potrafię wyciszyć po czymś takim - klik w link. opowieść o słoniach, które jakoby pomściły chrześcijan. nie podejmuję się tłumaczyć zachowań słoni, bo się na tym nie znam. nie wierzę w działanie sily nadprzyrodzonej. poza tym, akurat to nie wydaje mi się ważne. ważne są komentarze pod notką Magdusi. szczera radość, że "oni" dostali, że Bóg znalazł sobie narzędzie zemsty. a gdzie osławiona miłość bliźniego? czy może nie rozumiem definicji bliźniego? dla mnie bliźni, to każdy człowiek obok, łącznie z sąsiadami z drugiego piętra, których serdecznie nie znoszę, za gotowanie zup na podrobach. a wracając do notki i dyskusji pod. dość żenujące to jest. postanowiłam wgłębić się w komenarze. poczytajcie to. notka notką, istoty jest kierunek, w którm wyluzowani, bo w swoim gronie, komentujący dryfują. tu ukryty, tłumiony erotyzm, pod płaszczykiem dbałości o wygląd pań, tu jakieś wyluzowanie, no pseudowyluzowanie i nawoływanie do sięgnięcia po naleweczki. szczerze, nalewki to wódka, tylko szlachetniejszą nazwę mają. więc jak to, nawołują państwo do picia alkoholu? co prawda szlachetnej nazwy, bo miód pitny, bo naleweczka, albo herbata góralska. okej, alkohol jest dla ludzi, ale czym się rózni naprany katolik (no naprany naleweczką księdza proboszcza) od napranego tequilą agnostyka? chyba niewiele. więc. no ale ja się na tym nie znam. i jestem tradycyjnie nieobiektywna. a dziś 0 6.30, termometr zaokienny pokazywał li jedynie -25. skurczyłam się w sobie. 2010-01-25 08:54:42 skomentuj (10) .
---------
1245 zimno. tak zimno, że mam ochotę siedzieć w kuchni i gotować, a jak nie gotować to szaleć z lutownicą. efekty szaleństwa poniżej. 1. medlion drzewo/ liść - ma już właścicielkę ![]() ![]() 2010-01-24 20:58:04 skomentuj (2) .
-------------
1244 i dlatego doktor archeologii znający 3 języki obce pojechał w Bieszczady i wypala węgiel powiedział mi dziś Michał. od prawie tygodnia nie mam telefonu. tzw. prywatnej komórki. w pracy spadła na nią półka. 2 cm od mojej prawej dłoni, boję się myśleć, co by bylo gdyby nie było tych 2 cm. półka rozwaliła wyświetlacz, a bez niego telefon jakoś jest niewygodny w obsłudze. najpierw żonglowałam kartami sim, raz służbowa, raz prywatna w służbowym aparacie.a potem mi się odechciało - jestem leniwa jak najbardziej leniwy kocur. i nie mam prywatnego telefonu. tj. już mam, kupilam i wyświetlacz i drugi apart, który jest w zakładzie i zdejmują mu simlocka. ale czy mi się śpieszy do tego, żeby odzyskać tę więź ze światem? no nie wiem. dziś mam imieniny. byłam sama w domu i z zachytem celebrowałam ciszę. nikt nie dzwonił, nikt nie esemesował. zapewne ludzie się dobijali do mnie poprzez niedzialający telefon. dziękuję za życzenia.:-). ale nie obraźcie się, było mi dobrze, siedziałam w pustym mieszkaniu tj. w pustym ale z kotami, czytałam książkę i leniwie zagryzałam lody malaga z rodzynkami czipsami o smaku koperkowym. w tej ciszy i w tym pomieszaniu smaków było mi bosko. prywatny czas. telefon będzie jutro. odbiorę esemesy z uśmiechem, oddzwonię. a dziś to mój i tylko mój dzień, może dlatego, że jest słodko-gorzki. dziś mój Tato skończyłby 66 lat. czułam się dziś, jak badacz innych światów. na blipie trafiłam na link do bloga na stronie frondy. blog niejakiej Magdusi (a szukajcie sobie sami). fronda mówi sama za siebie, a ja ostro eksplorowałam. zdjęcia rewelacyjne, ale zawartość słowna. strach przed nagością, zastanawianie się, czy masaż jest katolicki, porady, jak się ubierać po katolicku (eee), dużo tego, bardzo dużo. czytam to z chorobliwym, wrecz perwersyjnym zaciekawieniem, to jak studiowanie innego świata, badanie silnego zaburzenia etc. w ogóle blogi na frondzie, dyskusje pod notkami to dość perwersyjna używka. nie chciałabym być dzieckiem ludzi tam piszących, oj nie. swiat nie jest czarno-biały i nie ma jedynych słusznych poglądów. na szczęście. są prawdy uniwersalne, ale i jest wolna wola.
-----------
wczoraj ścisnęło mi się serce. po matczynemu. Zosia chciała na kolacje kanapki z dżemem (dżem truskawkowo-waniliowy mojej produkcji). zrobiłam, przynisłam talerzyk z kuchni, dałam Zosi, a jej kanapki uciekły z talerzyka. i upadły oczywiscie posmarowaną stroną na podłogę. usłyszałam powiedziane bardzo żałosnym głosem jestem taka niezdaRna, zrobiło mi się smutno. nigdy nie mówię do Zosi, że jest gapa, niezdara, więc nie wiem, skąd ona to wytrzasnęła. powiedzialam nie jesteś niezdarna, tylko już zmęczona całym dniem. patrzę, a Zosia wyrównuje dżem na kanapkach palcem, siada na podłodze i wsuwa te kanapki. mówię do niej, poczekaj, zrobię Ci nowe, czyste. Młoda patrzy na mnie i oznajmia nie będzie się jedzenie marnować. skąd ona to ma? co? 2010-01-21 23:22:15 skomentuj (8) .
--------
okej, wiem, że pisząc publiczny blog narażam się na to, że może on być zalinkowany wszędzie. ale mam wielką prośbę, jeśli najdzie Cię drogi Czytelniku chęć wielka zalinkowania bloga na publicznym forum to zapytaj. będę wdzięczna.
1243 2010-01-21 09:14:23 skomentuj (3) .
---------
6 lat pisaniny. długo. czasami zaglądam do archiwum i stwierdzam, że zycie pisze niestety ciekawe historie. rozlazłej notki jubileuszowej nie będzie. będzie coś innego.1242 zapewne sporo z Was moi drodzy dostało już PIT od swojego pracodawcy. mamy możliwość przekazania 1%, żeby pomóc. więc mało subtelnie nawołuję:
1% dla Jasia, roboczo zwanego Blobem
Jasia większość z Was zna, trudno nie znać, jak baner Jasiowy wisi sobie w nagłówku bloga cały czas. pamiętajcie o chłopaku podczas rozliczania podatku, okej?a ja na piszę równie mało subtelnie:
100 lat temu blogu! 100 lat!
i mam pytanie, jak dotarli Państwo do mnie? 2010-01-19 07:48:22 skomentuj (26) .
-----------
1241 w "Parnassusie" było coś takiego, że świat istnieje, gdyż cały czas ktoś opowiada swoją historię. jak ten ktoś przestaje, to historię opowiada ktoś inny. i świat jest bo opowieść trwa. przynajmniej wiem, dlaczego piszę tę głupotę tj. blog. dziś jest wigilia 6 urodzin blogaska. no to opowieści trzy. krótkie. 21.30 Zosia twierdzi, że chce do kogoś zadzwonić. a my ulegamy dziecięciu. dziecię dzwoni do babci Basi, obiera prababcia. Zosia życzy jej miłej nocy, przesyła zestaw całusów, jest spełniona. prababcię zalewa budyń. jakiś czas później udało mi się przekonać pannę, że należy jednak przebrać się w piżamę i iść spać. tak w zasadzie wydawało mi się, że ją przekonałam, rozebrała się do naga i sobie zachwycona maszeruje kręcąc tyłkiem. ja do niej Zośka, do jasnej anielki, załóż w tej chwili piżamę, a moja słodka, idealna dziewczynka mruczy na to pod nosem mów sobie, mów. co to ja chcialam? Michał kroi metodycznie szczypiorek, ciach ciach, a ja wznoszę się na szczyty elokwencji rozkładając "Parnassus" na drobne elementy. Michał kroi ten szczypiorek cały czas, ja tokuję coś na temat złożoności ludzkiej natury. Michał znad szypioru mruczy dla mnie to szalony potok świadomości. notkę piszę z kotą Barnabą leżącą mi na kolanach, mruczącą jak traktor i wbijającą pazury w udo. 2010-01-18 22:42:25 skomentuj (0) ![]()
|
|